niedziela, 8 listopada 2009

Węgorz w galarecie :))



Jestem córką rybaka i generalnie rybki mi się przejadły ale jest taki jeden gatunek ryb, który chyba nigdy mi nie zbrzydnie - to węgorz. Uwielbiam go pod każdą postacią - najsmaczniejszy jak dla mnie wędzony, drugie miejsce w galarecie no i na trzecim miejscu poprostu smażony prosto z gorącej patelni :)). Udało mi się zdobyć nieco węgorza i nie mogłam nie przyrządzić go w galarecie :)). Pycha :))

Węgorz w galarecie

1 kg węgorza
2 średnie pokrojone w plasterki marchewki
2  cebule pokrojone w plastry
ziele angielskie
liść laurowy
żelatyna
sól
ocet

Marchewkę, cebulę, ziele, liść i sól gotujemy przez kilka minut żeby warzywa zmiękły. Węgorza kroimy na 4 cm kawałki i wrzucamy do gorącego wywaru na około 7 min żeby się nie rozpadł pod koniec dodajemy odrobinę octu. Wykładamy go do miseczki lub do słoiczka a do wywaru dodajemy żelatynę - ilość wg przepisu na opakowaniu. Zalewamy rybkę i zostawiamy do studzenia. Smacznego :)











5 komentarzy:

  1. Ale pysznosci! Ja tez uwielbiam wegorza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam wegorza. KIedyś w domu własnoręcznie wędziliśmy , a ja miałam okazje łapać węgorze, oczywiście nie łapie sie ich wędką.www.ja-w-kuchni.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. wędzony węgorz to coś wspaniałego, mam to szczęście że mój tatuś umie wędzić rybki więc znam smak takiego jeszcze ciepłego prosto z wędzarni :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, tylko raz w życiu jadłam węgorza, jeszcze za komuny na kolonii. To był wędzony węgorz i wydawał mi się przepyszny!
    My tu na Pogórzu rzadko mamy dobre ryby. A świeżych prawie nigdy :-(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i pozostawiony komentarz :)