niedziela, 8 grudnia 2013

Tradycyjne pierniczki


To moje pierwsze pierniczki na blogu i już wiem, że nie ostatnie. Zawsze brakowało mi czasu i wydawało mi się, że lukrowanie to robota nie dla mnie. Okazało się jednak, że może to być doskonała okazja do wspaniale spędzonego czasu razem z rodziną. Dzisiejsze pierniczki zostały przygotowane z przeznaczeniem na kiermasz szkolny ale w lodówce już mam gotową kolejną porcję - tym razem dla rodziny. Jeżeli jeszcze nie piekliście to koniecznie się skuście, bo to ostatni dzwonek, aby pierniczki zdążyły skruszeć do Świąt.

Pierniczki
50 dkg mąki
20 dkg miodu
10 dkg cukru
5 dkg masła
1 jajko
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki przyprawy do piernika
1-2 łyżeczki kakao

Lukier
białko
cukier puder
sok z cytryny

Rozpuścić miód, dodać przyprawę do piernika, cukier i masło. Podgrzewać aż wszystkie składniki rozpuszczą się i połączą. Przesiać mąkę, dodać sodę, kakao i jajko. Wlać składniki mokre, zagnieść i dobrze wyrobić (ciasto będzie dość twarde). Uformować w kulę i zostawić w lodówce na 1-2 dni. Z cienko rozwałkowanego ciasta wykrawać ciasteczka. Piec na papierze do pieczenia ok 10 minut w temperaturze 180 stopni.
Białko utrzeć z cukrem pudrem i sokiem z cytryny na bardzo gęsty lukier, nałożyć do szprycki i dekorować wedle uznania.


wtorek, 19 listopada 2013

Ziemniaczane gniazdka z indykiem i warzywami


Krótkie dni, słota i brak słońca nie nastrają mnie pozytywnie. Skutecznym sposobem na jesienną chandrę, która właśnie mnie dopada, zawsze była tabliczka pełnomlecznej czekolady, koniecznie z całymi orzechami laskowymi. Jednak w nadmiarze grozi to niezbyt pożądanymi dodatkowymi centymetrami nie tylko w biodrach, więc trzeba radzić sobie w inny sposób. Dobra książka, spotkania z przyjaciółmi, a na talerzu większa ilość kolorowych warzyw skutecznie poprawia nastrój. Zapraszam więc na ziemniaczane gniazdka wypełnione kawałkami indyka i kolorowymi warzywami.

Ziemniaczane gniazdka z indykiem i warzywami
filet z indyka
ulubione warzywa (może być mrożona mieszanka warzywna)
150 ml słodkiej śmietanki
ziemniaki
mleko
masło
przyprawy (sól, kolorowy pieprz, pieprz ziołowy, papryka słodka)
olej

Mięso pokroić w średnią kostkę, doprawić wedle uznania, polać odrobiną oleju, wymieszać i odstawić na kilka minut, aby przeszło aromatem i smakiem przypraw.
Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie, odcedzić, odparować, dodać masło, mleko i utłuc tłuczkiem na puszyste puree. 
Na rozgrzanej patelni podsmażyć mięso indycze, przełożyć do miski i na tym samym tłuszczu podsmażyć krótko warzywa. Następnie dodać mięso, wlać słodką śmietankę i dusić do chwili, aż śmietanka nieco odparuje i wytworzy się niewielka ilość sosu.
Ziemniaczane puree przełożyć do szprycki i na papierze do pieczenia wycisnąć gniazdka. W środek nałożyć warzywa z indykiem i zapiec krótko w piekarniku nagrzanym do 175 st z funkcją grilla.


niedziela, 17 listopada 2013

Roladki drobiowe ze szpinakiem


Moja wariacja na temat roladek ze szpinakiem - to niezła alternatywa dla popularnych i oklepanych roladek, panierowanych w jajku i bułce tartej. Nie żebym miała coś przeciwko, ale gdy nie przepadamy za staniem przy patelni gdy goście się schodzą na imprezę, to jest to niezłe wyjście z takiej sytuacji. Roladki możemy przygotować wcześniej i na 30 minut przed podaniem włożyć do piekarnika. Na koniec pozostaje nam tylko poodwijać je ze sreberka :)

Roladki drobiowe ze szpinakiem
pierś z kurczaka lub indyka
opakowanie szpinaku (może być mrożony)
300 g serka topionego
3 ząbki czosnku
2-3 łyżki masła
ulubione przyprawy (u mnie sól, pieprz, papryka ostra, pieprz ziołowy)

ponadto
folia aluminiowa pocięta na ok 12 cm paski

Na rozgrzanej patelni rozpuścić masło, podsmażyć czosnek, a gdy zacznie zmieniać barwę dodać szpinak (mrożony należy rozmrozić i dokładnie wycisnąć). Gdy szpinak zmniejszy swą objętość dodać serki topione i doprawić pieprzem i solą. Odstawić do ostudzenia.
Pierś drobiową pokroić na niewielkie plastry i rozbić cienko tłuczkiem (między dwoma kawałkami folii, aby mięso się nie porozrywało). Gotowe plastry przyprawić wedle upodobania, nałożyć porcję farszu szpinakowego i zwinąć w roladki. Każdą przełożyć na pasek foli i pozawijać dość ciasno, skręcając końce jak cukierki. Piec w nagrzanym do 175 st piekarniku przez 30 minut. Po upieczeniu porozwijać z folii i podawać z ulubionymi dodatkami. 


wtorek, 12 listopada 2013

Porzeczkowiec


Mam nadzieję, że patrząc na to ciasto nie możecie oprzeć się pokusie, aby je upiec. Wspaniałe czekoladowe ciasto z dodatkiem dżemu z czarnej porzeczki, puszystej masy twarogowej i bitej śmietany- czego chcieć więcej o takiej porze roku? chyba tylko filiżanki dobrej kawy, albo lampki ulubionego wina. Pozdrawiam imieninowo :)

Porzeczkowiec
Ciasto
3/4 szkl oleju
0,5 szkl wody
1 i 3/4 szkl cukru
3 łyżki kakao
5 jajek
1.5 szkl mąki tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa serowa
0,5 kg twarogu mielonego
250 g masła
6 łyżek cukru pudru
cukier waniliowy

Ponadto
dżem z czarnej porzeczki
0,5 l śmietany 36%
czekolada mleczka lub gorzka

Do garnka wlać olej i wodę, wsypać kakao i 3/4 szkl cukru. Zagotować i ostudzić. Oddzielić białka od żółtek. Żółtka i ostudzoną masę zmiksować, dodać mąkę i proszek do pieczenia wymieszać. Białka ubić z pozostałym cukrem na sztywno i dodać do ciasta. Delikatnie wymieszać i przelać na wysmarowaną tłuszczem i wysypaną bułką tartą blaszkę. Piec 30-40 minut w temp 180 st. sprawdzając patyczkiem czy jest upieczone. Wystudzone ciasto przekroić na dwie części.
Masło utrzeć mikserem z twarogiem i pozostałymi składnikami. 
Dolną część ciasta posmarować dżemem porzeczkowym, nałożyć masę twarogową i przykryć górną częścią ciasta. Na wierzch wyłożyć ubitą śmietanę i posypać startą na dużych oczkach czekoladą. Schłodzić.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Chleb za zakwasie z karmelizowanym porem i pestkami


Kolejne spotkanie w Październikowej tym razem piekarni zaowocowało pysznym chlebem z karmelizowanym porem i pestkami. Pięknie wyrastał i upiekł się rewelacyjnie. Nie miałam z nim żadnych problemów i to chyba najsmaczniejszy chlebek, z dotychczasowo upieczonych w ramach wspólnego pieczenia. Karmelizowany por tak bardzo mi posmakował, że musiałam zrobić podwójną porcję (pierwszą wyjadłam).
Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie pozmieniała, ale to drobne zmiany i mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Zachęcam do wypróbowania przepisu, gdyż naprawdę warto.

Chleb na zakwasie z karmelizowanym porem i pestkami

Na 12 godzin wcześniej przygotuj zaczyn:
2 łyżki zakwasu pszennego (użyłam żytniego)
1,5 szkl mąki (użyłam żytniej)
3/4 szkl wody

Do zakwasu wlej wodę, rozmieszaj i dodaj mąkę. Połącz składniki do uzyskania względnie gładkiej pasty. Owiń naczynie folią spożywczą (przykryłam ściereczką), odłóż w ciepłe miejsce na przynajmniej 8 godzin. Aby sprawdzić czy zakwas jest gotowy do dalszej pracy nabierz go na łyżkę i upuść do szklanki wypełnionej wodą. Jeżeli pływa po jej powierzchni, można działać dalej. Jeżeli tonie, musi fermentować dalej.

Ciasto właściwe
2 szkl wody (dodałam 2,5 szkl)
800 g mąki pszennej typ 550
400 g mąki pszennej razowej (użyłam żytniej razowej)
1,5 łyżki soli cały zaczyn (- 2 łyżki)
2 duże pory
1 łyżka miodu
2 łyżki octu balsamicznego
200 g pestek ze słonecznika
100 g pestek z dyni
2 łyżki masła

Do miski wlej wodę. Dodaj zaczyn zostawiając 2 łyżki, które posłużą Ci jako zaczątek nowego chleba. Zaczyn rozmieszaj z wodą, wsyp mąki i połącz je z wodą przy pomocy rąk, ale nie wyrabiaj. Miskę przykryj ściereczką i odstaw na 30 minut w ciepłe miejsce.
W międzyczasie przygotuj dodatki. Pora pokrój w cienkie plasterki. Wrzuć na rozgrzaną oliwę i smaż do momentu, aż zmięknie. Dodaj miód i ocet balsamiczny, wymieszaj, a kiedy płyny odparują a por pokryje się ciemną glazurą ściągnij go z ognia i wystudź. Na tej samej patelni rozpuść masło i wsyp pestki z dyni i słonecznika. Usmaż je na złoto, ściągnij z ognia, pozostaw do ostygnięcia i dodaj do pora.
Do ciasta dodaj sól i przygotowane wcześniej wystudzone dodatki. Przy pomocy miksera połącz je z ciastem (zmieszałam ręcznie). Następnie wyrzuć na blat i podsypując minimalną ilością mąki wyrób gładkie ciasto chlebowe, które ładnie odchodzi od blatu.
Wyrobione ciasto mieść w naoliwionej misce. Pozostaw do fermentacji na 2 godziny w międzyczasie 2 razy w odstępach 45 minutowych wyrzuć je na lekko posypany mąką blat, rozpłaszcz i złóż na trzy, a następnie jeszcze raz na trzy. Przefermentowane ciasto podziel na trzy lub dwie części. Uformuj z nich kule i pozostaw na 20 minut. Po tym czasie uformuj je w okrągłe lub podłużne bochenki, umieść je w wysypach mąką koszykach (włożyłam do podłużnych blaszek) do wyrośnięcia na około 4 godziny w temperaturze pokojowej lub na 8 godzi w lodówce.
Wyrośnięty chleb natnij przed włożeniem do pieca. Piecz w naparowanym piekarniku nagrzanym do 230 stopni przez około 40 minut. Po upieczeniu wystudź.


Piekły ze mną:


niedziela, 3 listopada 2013

Dżem dyniowo-jabłkowy z nutą pomarańczy


Sezon dyniowy w pełni, więc nie mogłam sobie odmówić zrobienia dżemu dyniowo-jabłkowego. Jest to ulubiony dżem mojego starszego syna, ale znam szersze grono jego zwolenników. Dodatek galaretki (najlepiej pomarańczowej albo truskawkowej) dodatkowo wzbogaca smak tego dżemu. Można użyć startej skórki z pomarańczy i soku, ale galaretki powodują fajną konsystencję. Szybki, łatwy i bardzo smaczny przepis- zachęcam:)

Dżem dyniowo-jabłkowy
1 kg dyni (oczyszczonej)
1-1,5 kg jabłek (używam renety)
0,5 kg cukru
 2 galaretki pomarańczowe albo truskawkowe

Dynię pokroić w kostkę, zasypać cukrem i odstawić na mały ogień często mieszając. Gdy puści sok dodać obrane i pokrojone w kostkę jabłka. Smażyć około 30 minut, aż jabłka i dynia się rozpadną, w razie konieczności zmiksować blenderem na gładko. Pogotować jeszcze około 10 minut. Na minutę przed końcem dodać sypkie galaretki i dokładnie wymieszać. Gorący dżem przełożyć do przygotowanych słoiczków, szczelnie zakręcić i odwrócić do dołu wieczkiem. Odstawić do ostygnięcia. Jeżeli nie ufamy tej metodzie, można  pasteryzować słoiki z dżemem w kąpieli wodnej lub piekarniku przez 10 minut.




piątek, 25 października 2013

Tarta z gruszkami i serem pleśniowym


Jakiś czas temu Ania zaproponowała akcję jesienną, której motywem przewodnim miała być gruszka. Zgłosiło się nas kilka i z zapałem zabrałyśmy się za pichcenie. A co z tego wyszło? sama jestem ciekawa. Zaplanowałam ciasto gruszkowe, ale ostatecznie powstała  lekko wytrawna tarta. Szybka w przygotowaniu, łatwa i pyszna, wprost idealna na lekką kolację:)

Tarta z gruszkami i serem pleśniowym
Spód
250 g mąki
120 g zimnego masła
1/4 szkl zmielonych orzechów włoskich lub laskowych
1 żółtko
2-4 łyżki zimnej wody
sól

Nadzienie
3-4 gruszki średniej wielkości
150 g sera pleśniowego np gorgonzoli
200 g mascarpone
1 łyżka porto
listki z 2 gałązek świeżego tymianku
sól, pieprz
1 łyżka brązowego cukru

Zagniatamy mąkę, orzechy, sól i masło, aż powstanie kruszonka. Dodajemy żółtko i wodę, ponownie wyrabiamy, aby powstało elastyczne, zwarte ciasto. Zawijamy w folię kuchenną i schładzamy w lodówce około godziny. Następnie rozwałkowujemy ciasto i wykładamy nim podłużną formę do pieczenia (starczyło mi jeszcze ciasta na małą tarteletkę). Nakłuwamy widelcem, przykrywamy pergaminem i wsypujemy suchy groch lub fasolę, aby obciążyć spód i boki. Pieczemy "na biało" przez 10 minut w temperaturze 180 st. Usuwamy papier i groch (fasolę), pieczemy jeszcze 5-8 minut. Oczyszczone z gniazd nasiennych gruszki kroimy w cienkie plastry. Mieszamy pokruszony ser pleśniowy z mascarpone, porto i tymiankiem. Wykładamy na podpieczony spód, przykrywamy plastrami gruszek, oprószamy solą, pieprzem i cukrem. Pieczemy 20 minut, do czasu aż wierzch lekko się skarmelizuje.
Tarta będzie smaczniejsza, jeżeli poukładamy jak najwięcej plastrów gruszek, ja dałam ich za mało ale i tak smakowała.


*źródło: Kuchnia 9-2011

Oto lista blogerek uczestniczących w akcji "jak gruszki na wierzbie"




niedziela, 20 października 2013

Marynowane kołpaki


Kołpaki lub inaczej niemki, turki czy płachetka kołpakowa to grzyby, które poznałam dopiero w tym roku. Gdybym nie była na wspólnym grzybobraniu (razem z 30 innymi grzybiarzami) nigdy bym się po te grzyby nie schyliła. Smażone z cebulą smakowały mi średnio, w jajecznicy i ze śmietaną posmakowały mi bardzo. Podobno najsmaczniejsze w occie i w takiej formie zrobiłam ich najwięcej. 

Marynowane kołpaki
Zalewa
1,20 l wody
0,5 l octu
7 łyżek cukru
2 łyżki soli
ziele angielskie, liść laurowy, pieprz czarny ziarnisty

kołpaki

Kołpaki oczyścić, dokładnie umyć i obgotować w lekko osolonej wodzie. Wszystkie składniki zalewy zagotować po czym wrzucić do niej wcześniej obgotowane grzyby (dzięki temu zabiegowi grzyby się ze sobą nie sklejają). Przełożyć dość luźno do słoików i pasteryzować przez 15-20 minut.


środa, 16 października 2013

Słodki chlebek cukiniowy z żurawiną



Każda okazja jest dobra na upieczenie tego słodkiego chlebka. Tak się złożyło, że mam co świętować- po trzech latach nastąpił dzień, w którym zdjęłam aparat ortodontyczny. Bardzo mi z tym dobrze, chociaż teraz dla odmiany muszę przyzwyczaić się do jego braku:).
Wracając do tematu chlebka, to jest to świetna propozycja, szczególnie teraz, kiedy można jeszcze wykorzystać cukinię z własnego ogródka :) 
Podana porcja wystarcza na 2 foremki keksowe o wymiarach 10x20 cm.

Chlebek cukiniowy z żurawiną
2 jajka
3 szkl mąki
1 i 1/3 szkl cukru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 szkl świeżo startej cukinii (około 500 g)
150 g roztopionego masła
3 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki cynamonu
odrobina gałki muszkatołowej
1 szkl posiekanych orzechów pekan lub włoskich
1 szkl suszonej żurawiny lub rodzynek
4 łyżki mleka (opcjonalnie)
szczypta soli

Cukier zmiksować z jajkami i wanilią. Dodać cukinię, roztopione masło, sodę i wymieszać. Dodać mąkę i przyprawy, wymieszać (jeżeli ciasto okaże się zbyt gęste dodać mleko). Na koniec dodać bakalie i wymieszać.
Ciasto podzielić pomiędzy dwie keksówki wysmarowane masłem i wysypane bułką tartą. Piec przez 45-60 minut w temperaturze 175st. (pod koniec pieczenia sprawdzać patyczkiem, czy ciasto jest upieczone).
Można polać czekoladą- następnym razem tak zrobię :)



piątek, 4 października 2013

Chleb oliwkowy


Na hasło Amber "czas na wrześniowe pieczenie" nie było opcji, żeby mnie tam zabrakło. To już kolejne spotkanie przy wspólnym wypieku chleba. Tym razem było nas więcej niż poprzednio, co bardzo cieszy. Hasło "niech nam się upiecze" pobrzmiewało co chwilkę na poczcie email. 
Tym razem Wisła z bloga Zapach chleba wybrała dla nas propozycję J. Hamelmana z książki "Bread". 
Zmodyfikowałam przepis z pełną świadomością zdając sobie sprawę, że nie wyjdzie tak dostojnie jak powinien. Zamiast mąki pszennej użyłam żytniej razowej. Przez to chleb stał się nieco cięższy, ale mimo to bardzo nam smakował. Zmniejszyłam ilość oliwek gdyż moi domownicy za nimi nie przepadają, a szkoda bo ja akurat je bardzo lubię:).
Było pysznie dziewczyny i oczywiście nie mogę doczekać się naszego kolejnego, wspólnego chleba!
Podaję przepis za Wisłą

Chleb oliwkowy
Zaczyn płynny
30 g aktywnego zakwasu (może być pszenny lub żytni, trzeba go dzień wcześniej wyciągnąć w lodówki i odkarmić)
10 g mąki pszennej chlebowej (użyłam żytniej)
180 g wody

Wszystkie składniki wymieszać i pozostawić na blacie kuchennym na 12-16 godzin.

Ciasto chlebowe
360 g płynnego zaczynu
360 g wody (lekko ciepłej- użyłam 420 g)
720 g mąki- to jest 90 g mąki pszennej pełnoziarnistej+630 g mąki chlebowej (użyłam owsianej i żytniej)
2 łyżeczki soli
200 g oliwek (odcedzonych i osuszonych)

Połączyć zaczyn z wodą, dodać pozostałe składniki oprócz oliwek i wyrabiać robotem 3 minuty na pierwszym biegu, a następnie 3 minuty na biegu drugim. Dodać oliwki i wyrobić tak aby połączyły się z ciastem. Można też wyrobić je ręcznie.
Zostawić do wyrośnięcia pod folią na 2,5 godziny. W tym czasie odgazować dwukrotnie, delikatnie rozciągając i składając.
Podzielić ciasto na dwa bochenki lub uformować bochenek z 1100 g ciasta, a z pozostałych 500 g zrobić foccacię (uformowałam jeden bochenek).
Bochenek ma wyrastać w lodówce przez 12-18 godzin. Można go też zostawić do wyrośnięcia na blacie na 1-2 godziny. Piec chleb na kamieniu lub wygrzanej blasze w piekarniku nagrzanym do 250 st. przez 15 minut z parą, a następnie bez pary w temperaturze 220 st. jeszcze przez 15-20 minut (u mnie 15 minut dłużej).
Foccacię rozciągnąć na papierze do pieczenia. Nie powinna być tak cienka jak pizza. Posmarować powierzchnią obficie oliwą. Pozostawić do wyrośnięcia na 20-30 minut, porobić wklęśnięcia końcem palców i piec na kamieniu (można zsunąć z papierem do pieczenia) w piekarniku nagrzanym do 230 st. do czasu, aż będzie rumiana i chrupiąca (20 minut). Można piec na nagrzanej blasze kuchennej.




A we wspólnym pieczeniu brały udział:
Anna  ŻYCIE OD KUCHNI <http://ankawell.blogspot.com/>

piątek, 6 września 2013

Bagietki na płynym zakwasie


Po raz kolejny wzięłam udział we wspólnym pieczeniu i była to fantastyczna przygoda. Niestety czas mi nie pozwolił napisać tego posta właściwie więc na razie wrzucam tylko fotki. Resztę dopiszę później. Wybaczcie dziewczyny.
Bagietki wyszły pyszne, może nie przypominają wyglądem bagietki tylko ciabatę, ale warte są polecenia.


środa, 7 sierpnia 2013

Chleb Młynarza


Na hasło Amber po raz kolejny miałam zaszczyt wziąć udział we wspólnym pieczeniu chleba. To niesamowita przygoda i ogromna frajda móc wraz z innymi Piekarkami w jednakowym czasie piec to samo. Niby ten sam przepis ale efekty końcowe są zazwyczaj różne i to jest najfajniejsze. Ponieważ wypadł mi niespodziewany wyjazd nie mogłam opublikować tego posta w umówionym czasie. Przepraszam Was Piekarki. Nie obyło się u mnie bez komplikacji o nie :) Najpierw synek zgniótł mi bochenek w trakcie wyrastania a potem pękło mi naczynie żaroodporne podczas wlewania wody (polecam starą foremkę). Nie mniej jednak chlebek Młynarza piekłam już dwukrotnie!!!
Dziękuję bardzo za zaproszenie no i czekam na kolejne propozycje:)
Przepis podaję za Renatą Sharman

Chleb Młynarza
Składniki na 1 bochenek
Zaczyn (wieczór wcześniej):
•           65 g mąki pszennej chlebowej (typ 850)
•           45 g wody
•           1 łyżka aktywnego zakwasu żytniego *

Wszystkie składniki połączyć. Przykryć folią i pozostawić w temperaturze pokojowej przez 12 godzin (całą noc).

Ciasto właściwe:
•           365 g mąki pszennej chlebowej
•           20 g mąki żytniej (użyłam mąki żytniej pełnoziarnistej)
•           250 g wody
•           pół łyżki soli
•           cały 12-h zaczyn

Wszystkie składniki oprócz soli wymieszać przez 1 minute, przykryć folią lub ściereczką na 30-60 minut. Dodać sol i wyrabiać na wolnych obrotach przez kilka minut. Ciasto będzie dość klejące. Ciasto wyjąc na omączony blat i jeśli jest zbyt lejące, wgnieść trochę mąki, choć nadal musi być bardzo wilgotne i klejące. Przełożyć do naoliwionej miski , przykryć folią i odstawić  do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 2,5 godziny. W czasie wyrastania należy ciasto odgazować co 45 minut na omączonym blacie poprzez składanie go na trzy, obrócić o 90° i złożenie na pół.

Po wyrośnięciu (powinno podwoić objętość) uformować wąski bochenek, umieścić w bardzo dobrze omączonym koszyku do wyrastania lub ukształtować wąski podłużny albo okrągły bochenek bez koszyka, bo ciasto utrzymuje kształt. Bez koszyka najlepiej uformować bardzo wąski bochenek, gdyż ciasto  wyrośnie wszerz bardziej niż na wysokość. Wierzch obsypać obficie mąką. Jeśli formujemy w koszyku lub w innym naczyniu, szew ciasta powinien być u góry, jeśli bez naczynia lub koszyka, to szew powinien być na spodzie i powinien być dobrze sklejony. Należy chleb ułożyć na pergaminie, co ułatwi przenoszenie go na kamień do pieczenia bez zrujnowania kształtu chleba. Odstawić do wyrośnięcia na tak długo aż niemalże podwoi objętość, ale nie  musi. U mnie trwa to zazwyczaj około 2 godzin, choć czasami tylko 1 lub 1,5 h. W międzyczasie dobrze nagrzać piekarnik do 220 °C (z termoobiegiem odpowiednio niżej, jeśli piekarnik sam nie obniża odpowiednio temperatury.) Na dnie piekarnika ustawić przed włączeniem płytka foremkę do ciast. Gdy piekarnik jest odpowiednio gorący, natychmiast naciąć chleb bardzo głęboko, minimum 3 cm w najwyższym punkcie bardzo ostrym nożem, skalpelem lub żyletką. Ja często popełniałam ten błąd, że nacinałam tylko 2 cm i chleb zasklepiał skórkę i nie mógł odpowiednio i ładnie urosnąć w piekarniku. Z tego powodu też często brzydko pękał, gdyż chleb ma ogromną tendencję do niemalże podwajania objętości w trakcie pieczenia. wstawić chleb na kamień i natychmiast wlać szklankę wrzątku do naczynia. Piec około 35-45 minut, można tez obiżyć temperaturę po 20 minutach, jeśli chleb się zbytnio zrumienił. Chleb powinien wydawać głuchy dźwięk jeśli zapukamy palcem w spód. Studzić na kratce.

*        Zytni zakwas wyjmuje popołudniu przed pieczeniem, powiedzmy o godzinie 15:00. Zazwyczaj mam go tylko 50 g, po osiągnięciu temperatury pokojowej, karmię tą samą wagą, ale nie 50% i 50% tylko 60% wody i 40% mąki żytniej, czyli 30g letniej wody i 20g mąki żytniej, zakwas waży teraz 100g
*        po 8 godzinach czyli 20:00 lub 21:00 karmię go znowu podwajając jego wagę, czyli dodaję 60g wody i 40g mąki i mamy 200g zakwasu, a potrzeba nam tylko parę łyżek.
*        Po nocy zakwas jest gotowy, jesli opadł, rzucam małą garść mąki i trochę wody tak na oko daje mu kilka godzin

Oto Piekarki które wzięły udział we wspólnym pieczeniu 


czwartek, 20 czerwca 2013

Kieszonki z ricottą fetą i szpinakiem


W takie upalne dni jak dziś mam apetyt na lekkie dania. Oczarowana Donną Hay i jej książką Fast Fresh Simple upiekłam kieszonki z ricottą, fetą i szpinakiem. Dodatek mięty i szpinaku z własnej działki dodatkowo podniósł walory smakowe tej szybkiej i prostej potrawy. Powtórzę nie raz:)

Kieszonki z ricottą, fetą i szpinakiem
ciasto francuskie
250 g szpinaku (świeżego lub zamrożonego)
500 g ricotty
2 jajka
1/3 startego parmezanu
1,4 szkl posiekanej mięty
75 g fety
sól, pieprz

Wymieszać ricottę, posiekany szpinak (jeżeli używamy zamrożonego trzeba go rozmrozić i odcisnąć), miętę, jajka i starty parmezan, doprawić solą i pieprzem do smaku. 
Ciasto francuskie pokroić na kawałki i zostawiając brzegi wolne na każdym położyć porcję nadzienia. Zawinąć brzegi do środka, ułożyć pokruszoną fetę i posmarować ciasto rozkłóconym jajkiem. Zapiekać około 30-35 minut aż ciasto się zarumieni.





czwartek, 13 czerwca 2013

Słodki chleb cynamonowy


Kiedy otrzymałam zaproszenie od Amber z bloga Kuchennymi drzwiami do wspólnego pieczenia chleba nie mogłam odmówić. Ta wspaniała przygoda nie mogła mnie ominąć. Pierwszy raz wzięłam udział w takim przedsięwzięciu i razem z 23 Piekarkami-blogerkami w jednakowym czasie w naszych domach unosił się wspaniały, cynamonowy aromat. Chlebek, który na pierwszy rzut oka wydawał się czasochłonny ale prosty w wykonaniu każdej z nas bez wyjątku posmakował. Ponieważ użyłyśmy różnych mąk i różnych drożdży zapewne będzie u każdej z nas inaczej wyglądał. Jedno jest pewne- jeszcze nie raz i nie dwa go upiekę a teraz lecę zobaczyć jakie cuda wyszły u koleżanek, bo zaraz 20-sta a ja jeszcze w trakcie pisania :)

Słodki chleb cynamonowy

ciasto
170 g mąki pszennej razowej (użyłam pół na pół pszenną tortową i żytnią typ 720)
1/2 łyżeczki soli
3/4 szkl mleka
filiżanka rodzynek (dałam całą paczkę)

Wymieszać mąkę, sól i mleko do połączenia składników. Krótko zagnieść. Dodać rodzynki i wyrobić żeby równomiernie się rozłożyły w cieście. 
Przykryć i odstawić w temp. pokojowej na 12 do 24 godzin.

biga
170 g mąki pszennej razowej (użyłam pół na pół pszenną tortową i żytnią typ 720)
1/4 łyżeczki drożdży instant
6 łyżek mleka
1/4 szkl niesolonego roztopionego masła
lekko roztrzepane duże jajko

Wymieszać wszystkie składniki, wyrabiać ok 2 minuty aż składniki dobrze się połączą. Odstawić na godzinę i zagniatać ponownie przez minutę. Bigę umieścić w misce i przykryć. Odstawić na 2 godziny w temperaturze pokojowej. Bigę można przechowywać w lodówce przez 8 godzin przed użyciem. Najdłużej do 3 dni.

ciasto właściwe
biga
ciasto z rodzynkami
7 łyżek mąki pszennej razowej (użyłam pół na pół pszenną tortową i żytnią typ 720)
płaska łyżeczka soli
2 i 1/4 łyżeczki drożdży instant
3 łyżki cukru
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu (użyłam 1 łyżeczkę)
3/4 szkl posiekanych orzechów włoskich

cukier cynamonowy
3 łyżki cukru wymieszać z 2 łyżeczkami mielonego cynamonu ( zrobiłam półtora porcji)

ciasto chlebowe
Wymieszać wszystkie składniki oprócz orzechów aż powstanie miękka kula ciasta. Wyrabiać 3-4 minuty. Posypać posiekanymi orzechami i wyrabiać aż orzechy równomiernie się rozłożą w cieście.
Zostawić ciasto na 5 minut aby odpoczęło. Wyrabiać kolejną minutę dla wzmocnienia glutenu.
Uformować kulę i umieścić w naoliwionej misce. Przykryć i odstawić na 45-60 minut aż ciasto zwiększy objętość półtora raza.
Rozwałkować ciasto na prostokąt i 3/4 powierzchni posypać cukrem cynamonowym.
Zwinąć ciasno w roladę, dostosować długość do formy ( moja miała 35 cm długości), skleić końce i ułożyć szwem do dołu w lekko nasmarowanej formie.
Odstawić do kolejnego wyrośnięcia aż podwoi objętość-45-60 minut.
Nagrzać piekarnik do 200 stopni umieścić ciasto w piekarniku i natychmiast obniżyć temperaturę do 165 stopni. Piec około 30 minut, aż chlebek równomiernie się zrumieni. Sprawdzić czy upieczony i studzić na kratce co najmniej godzinę.
Piekły ze mną
Amber Kuchenny drzwiami
Ania Bajkorada
Anna Życie od kuchni
Anita Tak sobie pichcę
Alucha Nieład Alutki
Bee Magazyn Kuchenny
Bożena Smakowe kubki
Chantel Przy kubku kawy
Ewelina Around the kitchen table
Gosia Kocham gary
Jola Smak mojego domu
Kamila Ogrody Babilonu
Kasia Pokrojone i doprawione
Kasia Bake & Taste
Magda Konwalie w kuchni
Majka Kalejdoskop kulinarny
Margot Kuchnia Alicji
Marianna Kuchenna Wiewióra
Marta Co dziś zjem na śniadanie
Monika Moni w kuchni
Renata Forks'N'Canvas Art food
Sara Pieczarka Mysia
Wisła Zapach chleba





.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Orkiszowe spaghetti z oliwkami i anchois


Na Dzień Kobiet dostałam w prezencie od męża nową książkę Nigelli Lawson Nigellisima. Włoskie inspiracje. Jest w niej mnóstwo prostych i szybkich przepisów na codzienne dania. Na pierwszy ogień wybrałam orkiszowe spaghetti z oliwkami i anchois. Może nie wyględne danie, ale naprawdę posmakowało mi to połączenie pełnoziarnistego makaronu z sosem przypominającym pesto. Dobre na ciepło jak i na zimno  (takie zdecydowanie wolę).

Orkiszowe spaghetti z oliwkami i anchois (2 porcje)
200 g spaghetti orkiszowego
10 zielonych oliwek bez pestek
10 filecików anchois (z puszki albo ze słoiczka)
1 ząbek czosnku
2 łyżki orzeszków piniowych
mały pęczek pietruszki
otarta skórka i sok z 0,5 cytryny
60 ml oliwy
sól, pieprz

W blenderze zmiksować anchois, oliwki, czosnek, orzeszki piniowe, natkę pietruszki. Dodać skórkę i sok z połowy cytryny oraz oliwę. 
Ugotować makaron w osolonej wodzie. Odlać kubek wody w której się gotował, od razu wlać 2 łyżki do miski z sosem i ponownie zmiksować. 
Odcedzony makaron przełożyć z powrotem do garnka w którym się gotował, dodać sos i przemieszać, dolewając więcej zachowanej wody z gotowania makaronu, żeby go nieco rozrzedzić. Doprawić do smaku pieprzem ewentualnie dodać więcej soku z cytryny. Przemieszać i podawać. 


wtorek, 9 kwietnia 2013

Ciasto na pierogi - najlepsze na świecie :)


Nie myślałam, że to powiem, ale dotychczasowe ciasto maślankowe na pierogi przegrało z przepisem, którym chcę się dzisiaj z Wami podzielić. Szybkie, proste, nie brudzące rąk, wspaniale się rozwałkowujące, nie rozpadające się w trakcie gotowania to niewątpliwe zalety tego ciasta na pierogi. Za przepis dziękuję mojej młodszej siostrze- wreszcie doczekała się ode mnie słów, że jej przepis jest lepszy od mojego :). Dzisiaj zapraszam na pierogi z mięsem, na które miałam już od dawna ochotę. Z podanych proporcji wyszło mi 45 pierogów.

Ciasto na pierogi
0,5 kg mąki tortowej
1 szkl gorącej wody
125g masła
1 jajko
sól
Farsz mięsny
ugotowane mięso z kurczaka i łopatki
cebula
masło
sól i pieprz

Mięso przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa, dodać podsmażoną na maśle cebulkę i doprawić do smaku solą i pieprzem.
Do miski wlać przegotowaną wodę i rozpuścić w niej masło. Dodać połowę mąki i wymieszać, wbić jajko,  dodać resztę mąki i sól. Dokładnie połączyć ze sobą wszystkie składniki drewnianą łyżką, przełożyć na stolnicę i krótko wyrabiać. Podzielić na pół i przykryć ściereczką. Rozwałkować starając się jak najmniej podsypywać mąki, za pomocą szklanki wykrawać kółka. Nałożyć nadzienie i dokładnie zlepić brzegi. Gotować na wolnym ogniu przez 2 minuty po wypłynięciu. Okrasić cebulką zrumienioną na maśle.



niedziela, 10 marca 2013

Dorsz pod chrustem


Jeżeli nie macie zbyt dużo czasu, albo dopadło Was tak jak i mnie zapalenie oskrzeli i najzwyczajniej na Świecie nie macie siły ani ochoty na wymyślenie czegoś szybkiego i jednocześnie smacznego na obiad -polecam taką rybkę. Pyszna, delikatna, z chrupiącym chrustem na wierzchu, nie jednemu posmakuje. Do tego dania można użyć dowolnej, ulubionej rybki. U mnie akurat wypadło na dorsza, którego uwielbiam ze względu na pyszne delikatne białe mięso :).

Dorsz pod chrustem
filety z dorsza
5 kromek chleba tostowego
60 g masła
natka pietruszki
musztarda
sól, pieprz

Rybę przyprawić solą  i pieprzem, posmarować musztardą. Pieczywo tostowe zmiksować w blenderze wraz z natką pietruszki i masłem. Wyłożyć na rybę i wstawić na 20 minut do nagrzanego do 180 stopni piekarnika  (chrust powinien się zarumienić).


niedziela, 10 lutego 2013

Kaczka z jabłkami II


Na zakończenie karnawału pozwoliłam sobie na kaczkę z jabłkami. Zamarynowałam ją nieco inaczej niż zwykle i chyba w tym wydaniu smakuje mi najbardziej. Pysznie skruszałe i pachnące ziołami mięso rozpływa się w ustach - czego chcieć więcej?!.  Pod koniec pieczenia dodałam kilka jabłek z marynaty - klik zapieczone razem z kaczką tworzyły duet idealny :)

Kaczka z jabłkami
kaczka
4 jabłka (najlepiej Szara Reneta)
2 łyżeczki majeranku

Marynata
6 ząbków czosnku
2 łyżeczki soli
1 op. ziół prowansalskich
pół słoika musztardy francuskiej
oliwa

Obrany czosnek przecisnąć przez praskę, dodać resztę składników i połączyć ze sobą tak, aby marynata miała dość gęstą konsystencję. Z jabłek wydrążyć gniazda nasienne, nie obierać, pokroić na cząstki, wymieszać z majerankiem. Kaczkę natrzeć od środka i po wierzchu marynatą i nadziać uprzednio przygotowanymi jabłkami. Odstawić na co najmniej 12 godzin do lodówki, aby mięso skruszało. Piec w temp.180 st. przez tyle czasu ile waży kaczka. Moja miała prawie 3 kg więc piekłam 3 godz. Na kwadrans przed wyjęciem dołożyłam garść żurawiny i kilka jabłek z marynaty octowej (można dodać świeżych). 


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Tatar z łososia


Mało jest osób, które nie lubią łososia. Ja należę do jego zwolenników, jednak najbardziej smakuje mi ten złowiony w naszych wodach. Wiem, że trudno w naszych sklepach o taką rybę, ale jeżeli macie taką możliwość to tatar właśnie z takiego łososia smakuje mi najbardziej. Tym razem posiłkowałam się rybą ze sklepu, ale wiem, że był to kawałek świeżego łososia. Tylko taki znajdzie się w moim koszu - w końcu jestem córką rybaka i wiem jak rozpoznać świeżą rybę:). Czasami spotykam się z komentarzami od osób, które twierdzą, że nie są w stanie spróbować surowej ryby, bo ona śmierdzi - gwarantuję Wam, że świeży łosoś pachnie morzem, wodą morską a tego, który śmierdzi i jest oślizgły radzę omijać szerokim łukiem. Dodałam nieco kaparów aby smak tatara być ciekawszy:) spróbujcie - warto!

Tatar z łososia
300g świeżego fileta z łososia
1 średnia cebula
1 duży ogórek kiszony
2 łyżki kaparów
2-3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka musztardy
sól, pieprz

Oczyszczoną z ości rybę pozbawiamy skóry i kroimy w drobniutką kostkę (można posiekać). Kapary siekamy, cebulę i ogórka kroimy w taką samą kostkę jak łososia. Wszystkie składniki ze sobą połączyć i doprawić pieprzem i delikatnie solą, gdyż kapary są dość słone. Podawać na pieczywie, ja uwielbiam tatara dodatkowo z kiełkami np brokuła :)


*inspiracja: Pyszne 25