niedziela, 3 listopada 2013

Dżem dyniowo-jabłkowy z nutą pomarańczy


Sezon dyniowy w pełni, więc nie mogłam sobie odmówić zrobienia dżemu dyniowo-jabłkowego. Jest to ulubiony dżem mojego starszego syna, ale znam szersze grono jego zwolenników. Dodatek galaretki (najlepiej pomarańczowej albo truskawkowej) dodatkowo wzbogaca smak tego dżemu. Można użyć startej skórki z pomarańczy i soku, ale galaretki powodują fajną konsystencję. Szybki, łatwy i bardzo smaczny przepis- zachęcam:)

Dżem dyniowo-jabłkowy
1 kg dyni (oczyszczonej)
1-1,5 kg jabłek (używam renety)
0,5 kg cukru
 2 galaretki pomarańczowe albo truskawkowe

Dynię pokroić w kostkę, zasypać cukrem i odstawić na mały ogień często mieszając. Gdy puści sok dodać obrane i pokrojone w kostkę jabłka. Smażyć około 30 minut, aż jabłka i dynia się rozpadną, w razie konieczności zmiksować blenderem na gładko. Pogotować jeszcze około 10 minut. Na minutę przed końcem dodać sypkie galaretki i dokładnie wymieszać. Gorący dżem przełożyć do przygotowanych słoiczków, szczelnie zakręcić i odwrócić do dołu wieczkiem. Odstawić do ostygnięcia. Jeżeli nie ufamy tej metodzie, można  pasteryzować słoiki z dżemem w kąpieli wodnej lub piekarniku przez 10 minut.




piątek, 25 października 2013

Tarta z gruszkami i serem pleśniowym


Jakiś czas temu Ania zaproponowała akcję jesienną, której motywem przewodnim miała być gruszka. Zgłosiło się nas kilka i z zapałem zabrałyśmy się za pichcenie. A co z tego wyszło? sama jestem ciekawa. Zaplanowałam ciasto gruszkowe, ale ostatecznie powstała  lekko wytrawna tarta. Szybka w przygotowaniu, łatwa i pyszna, wprost idealna na lekką kolację:)

Tarta z gruszkami i serem pleśniowym
Spód
250 g mąki
120 g zimnego masła
1/4 szkl zmielonych orzechów włoskich lub laskowych
1 żółtko
2-4 łyżki zimnej wody
sól

Nadzienie
3-4 gruszki średniej wielkości
150 g sera pleśniowego np gorgonzoli
200 g mascarpone
1 łyżka porto
listki z 2 gałązek świeżego tymianku
sól, pieprz
1 łyżka brązowego cukru

Zagniatamy mąkę, orzechy, sól i masło, aż powstanie kruszonka. Dodajemy żółtko i wodę, ponownie wyrabiamy, aby powstało elastyczne, zwarte ciasto. Zawijamy w folię kuchenną i schładzamy w lodówce około godziny. Następnie rozwałkowujemy ciasto i wykładamy nim podłużną formę do pieczenia (starczyło mi jeszcze ciasta na małą tarteletkę). Nakłuwamy widelcem, przykrywamy pergaminem i wsypujemy suchy groch lub fasolę, aby obciążyć spód i boki. Pieczemy "na biało" przez 10 minut w temperaturze 180 st. Usuwamy papier i groch (fasolę), pieczemy jeszcze 5-8 minut. Oczyszczone z gniazd nasiennych gruszki kroimy w cienkie plastry. Mieszamy pokruszony ser pleśniowy z mascarpone, porto i tymiankiem. Wykładamy na podpieczony spód, przykrywamy plastrami gruszek, oprószamy solą, pieprzem i cukrem. Pieczemy 20 minut, do czasu aż wierzch lekko się skarmelizuje.
Tarta będzie smaczniejsza, jeżeli poukładamy jak najwięcej plastrów gruszek, ja dałam ich za mało ale i tak smakowała.


*źródło: Kuchnia 9-2011

Oto lista blogerek uczestniczących w akcji "jak gruszki na wierzbie"




niedziela, 20 października 2013

Marynowane kołpaki


Kołpaki lub inaczej niemki, turki czy płachetka kołpakowa to grzyby, które poznałam dopiero w tym roku. Gdybym nie była na wspólnym grzybobraniu (razem z 30 innymi grzybiarzami) nigdy bym się po te grzyby nie schyliła. Smażone z cebulą smakowały mi średnio, w jajecznicy i ze śmietaną posmakowały mi bardzo. Podobno najsmaczniejsze w occie i w takiej formie zrobiłam ich najwięcej. 

Marynowane kołpaki
Zalewa
1,20 l wody
0,5 l octu
7 łyżek cukru
2 łyżki soli
ziele angielskie, liść laurowy, pieprz czarny ziarnisty

kołpaki

Kołpaki oczyścić, dokładnie umyć i obgotować w lekko osolonej wodzie. Wszystkie składniki zalewy zagotować po czym wrzucić do niej wcześniej obgotowane grzyby (dzięki temu zabiegowi grzyby się ze sobą nie sklejają). Przełożyć dość luźno do słoików i pasteryzować przez 15-20 minut.


środa, 16 października 2013

Słodki chlebek cukiniowy z żurawiną



Każda okazja jest dobra na upieczenie tego słodkiego chlebka. Tak się złożyło, że mam co świętować- po trzech latach nastąpił dzień, w którym zdjęłam aparat ortodontyczny. Bardzo mi z tym dobrze, chociaż teraz dla odmiany muszę przyzwyczaić się do jego braku:).
Wracając do tematu chlebka, to jest to świetna propozycja, szczególnie teraz, kiedy można jeszcze wykorzystać cukinię z własnego ogródka :) 
Podana porcja wystarcza na 2 foremki keksowe o wymiarach 10x20 cm.

Chlebek cukiniowy z żurawiną
2 jajka
3 szkl mąki
1 i 1/3 szkl cukru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 szkl świeżo startej cukinii (około 500 g)
150 g roztopionego masła
3 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki cynamonu
odrobina gałki muszkatołowej
1 szkl posiekanych orzechów pekan lub włoskich
1 szkl suszonej żurawiny lub rodzynek
4 łyżki mleka (opcjonalnie)
szczypta soli

Cukier zmiksować z jajkami i wanilią. Dodać cukinię, roztopione masło, sodę i wymieszać. Dodać mąkę i przyprawy, wymieszać (jeżeli ciasto okaże się zbyt gęste dodać mleko). Na koniec dodać bakalie i wymieszać.
Ciasto podzielić pomiędzy dwie keksówki wysmarowane masłem i wysypane bułką tartą. Piec przez 45-60 minut w temperaturze 175st. (pod koniec pieczenia sprawdzać patyczkiem, czy ciasto jest upieczone).
Można polać czekoladą- następnym razem tak zrobię :)



piątek, 4 października 2013

Chleb oliwkowy


Na hasło Amber "czas na wrześniowe pieczenie" nie było opcji, żeby mnie tam zabrakło. To już kolejne spotkanie przy wspólnym wypieku chleba. Tym razem było nas więcej niż poprzednio, co bardzo cieszy. Hasło "niech nam się upiecze" pobrzmiewało co chwilkę na poczcie email. 
Tym razem Wisła z bloga Zapach chleba wybrała dla nas propozycję J. Hamelmana z książki "Bread". 
Zmodyfikowałam przepis z pełną świadomością zdając sobie sprawę, że nie wyjdzie tak dostojnie jak powinien. Zamiast mąki pszennej użyłam żytniej razowej. Przez to chleb stał się nieco cięższy, ale mimo to bardzo nam smakował. Zmniejszyłam ilość oliwek gdyż moi domownicy za nimi nie przepadają, a szkoda bo ja akurat je bardzo lubię:).
Było pysznie dziewczyny i oczywiście nie mogę doczekać się naszego kolejnego, wspólnego chleba!
Podaję przepis za Wisłą

Chleb oliwkowy
Zaczyn płynny
30 g aktywnego zakwasu (może być pszenny lub żytni, trzeba go dzień wcześniej wyciągnąć w lodówki i odkarmić)
10 g mąki pszennej chlebowej (użyłam żytniej)
180 g wody

Wszystkie składniki wymieszać i pozostawić na blacie kuchennym na 12-16 godzin.

Ciasto chlebowe
360 g płynnego zaczynu
360 g wody (lekko ciepłej- użyłam 420 g)
720 g mąki- to jest 90 g mąki pszennej pełnoziarnistej+630 g mąki chlebowej (użyłam owsianej i żytniej)
2 łyżeczki soli
200 g oliwek (odcedzonych i osuszonych)

Połączyć zaczyn z wodą, dodać pozostałe składniki oprócz oliwek i wyrabiać robotem 3 minuty na pierwszym biegu, a następnie 3 minuty na biegu drugim. Dodać oliwki i wyrobić tak aby połączyły się z ciastem. Można też wyrobić je ręcznie.
Zostawić do wyrośnięcia pod folią na 2,5 godziny. W tym czasie odgazować dwukrotnie, delikatnie rozciągając i składając.
Podzielić ciasto na dwa bochenki lub uformować bochenek z 1100 g ciasta, a z pozostałych 500 g zrobić foccacię (uformowałam jeden bochenek).
Bochenek ma wyrastać w lodówce przez 12-18 godzin. Można go też zostawić do wyrośnięcia na blacie na 1-2 godziny. Piec chleb na kamieniu lub wygrzanej blasze w piekarniku nagrzanym do 250 st. przez 15 minut z parą, a następnie bez pary w temperaturze 220 st. jeszcze przez 15-20 minut (u mnie 15 minut dłużej).
Foccacię rozciągnąć na papierze do pieczenia. Nie powinna być tak cienka jak pizza. Posmarować powierzchnią obficie oliwą. Pozostawić do wyrośnięcia na 20-30 minut, porobić wklęśnięcia końcem palców i piec na kamieniu (można zsunąć z papierem do pieczenia) w piekarniku nagrzanym do 230 st. do czasu, aż będzie rumiana i chrupiąca (20 minut). Można piec na nagrzanej blasze kuchennej.




A we wspólnym pieczeniu brały udział:
Anna  ŻYCIE OD KUCHNI <http://ankawell.blogspot.com/>

piątek, 6 września 2013

Bagietki na płynym zakwasie


Po raz kolejny wzięłam udział we wspólnym pieczeniu i była to fantastyczna przygoda. Niestety czas mi nie pozwolił napisać tego posta właściwie więc na razie wrzucam tylko fotki. Resztę dopiszę później. Wybaczcie dziewczyny.
Bagietki wyszły pyszne, może nie przypominają wyglądem bagietki tylko ciabatę, ale warte są polecenia.


środa, 7 sierpnia 2013

Chleb Młynarza


Na hasło Amber po raz kolejny miałam zaszczyt wziąć udział we wspólnym pieczeniu chleba. To niesamowita przygoda i ogromna frajda móc wraz z innymi Piekarkami w jednakowym czasie piec to samo. Niby ten sam przepis ale efekty końcowe są zazwyczaj różne i to jest najfajniejsze. Ponieważ wypadł mi niespodziewany wyjazd nie mogłam opublikować tego posta w umówionym czasie. Przepraszam Was Piekarki. Nie obyło się u mnie bez komplikacji o nie :) Najpierw synek zgniótł mi bochenek w trakcie wyrastania a potem pękło mi naczynie żaroodporne podczas wlewania wody (polecam starą foremkę). Nie mniej jednak chlebek Młynarza piekłam już dwukrotnie!!!
Dziękuję bardzo za zaproszenie no i czekam na kolejne propozycje:)
Przepis podaję za Renatą Sharman

Chleb Młynarza
Składniki na 1 bochenek
Zaczyn (wieczór wcześniej):
•           65 g mąki pszennej chlebowej (typ 850)
•           45 g wody
•           1 łyżka aktywnego zakwasu żytniego *

Wszystkie składniki połączyć. Przykryć folią i pozostawić w temperaturze pokojowej przez 12 godzin (całą noc).

Ciasto właściwe:
•           365 g mąki pszennej chlebowej
•           20 g mąki żytniej (użyłam mąki żytniej pełnoziarnistej)
•           250 g wody
•           pół łyżki soli
•           cały 12-h zaczyn

Wszystkie składniki oprócz soli wymieszać przez 1 minute, przykryć folią lub ściereczką na 30-60 minut. Dodać sol i wyrabiać na wolnych obrotach przez kilka minut. Ciasto będzie dość klejące. Ciasto wyjąc na omączony blat i jeśli jest zbyt lejące, wgnieść trochę mąki, choć nadal musi być bardzo wilgotne i klejące. Przełożyć do naoliwionej miski , przykryć folią i odstawić  do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 2,5 godziny. W czasie wyrastania należy ciasto odgazować co 45 minut na omączonym blacie poprzez składanie go na trzy, obrócić o 90° i złożenie na pół.

Po wyrośnięciu (powinno podwoić objętość) uformować wąski bochenek, umieścić w bardzo dobrze omączonym koszyku do wyrastania lub ukształtować wąski podłużny albo okrągły bochenek bez koszyka, bo ciasto utrzymuje kształt. Bez koszyka najlepiej uformować bardzo wąski bochenek, gdyż ciasto  wyrośnie wszerz bardziej niż na wysokość. Wierzch obsypać obficie mąką. Jeśli formujemy w koszyku lub w innym naczyniu, szew ciasta powinien być u góry, jeśli bez naczynia lub koszyka, to szew powinien być na spodzie i powinien być dobrze sklejony. Należy chleb ułożyć na pergaminie, co ułatwi przenoszenie go na kamień do pieczenia bez zrujnowania kształtu chleba. Odstawić do wyrośnięcia na tak długo aż niemalże podwoi objętość, ale nie  musi. U mnie trwa to zazwyczaj około 2 godzin, choć czasami tylko 1 lub 1,5 h. W międzyczasie dobrze nagrzać piekarnik do 220 °C (z termoobiegiem odpowiednio niżej, jeśli piekarnik sam nie obniża odpowiednio temperatury.) Na dnie piekarnika ustawić przed włączeniem płytka foremkę do ciast. Gdy piekarnik jest odpowiednio gorący, natychmiast naciąć chleb bardzo głęboko, minimum 3 cm w najwyższym punkcie bardzo ostrym nożem, skalpelem lub żyletką. Ja często popełniałam ten błąd, że nacinałam tylko 2 cm i chleb zasklepiał skórkę i nie mógł odpowiednio i ładnie urosnąć w piekarniku. Z tego powodu też często brzydko pękał, gdyż chleb ma ogromną tendencję do niemalże podwajania objętości w trakcie pieczenia. wstawić chleb na kamień i natychmiast wlać szklankę wrzątku do naczynia. Piec około 35-45 minut, można tez obiżyć temperaturę po 20 minutach, jeśli chleb się zbytnio zrumienił. Chleb powinien wydawać głuchy dźwięk jeśli zapukamy palcem w spód. Studzić na kratce.

*        Zytni zakwas wyjmuje popołudniu przed pieczeniem, powiedzmy o godzinie 15:00. Zazwyczaj mam go tylko 50 g, po osiągnięciu temperatury pokojowej, karmię tą samą wagą, ale nie 50% i 50% tylko 60% wody i 40% mąki żytniej, czyli 30g letniej wody i 20g mąki żytniej, zakwas waży teraz 100g
*        po 8 godzinach czyli 20:00 lub 21:00 karmię go znowu podwajając jego wagę, czyli dodaję 60g wody i 40g mąki i mamy 200g zakwasu, a potrzeba nam tylko parę łyżek.
*        Po nocy zakwas jest gotowy, jesli opadł, rzucam małą garść mąki i trochę wody tak na oko daje mu kilka godzin

Oto Piekarki które wzięły udział we wspólnym pieczeniu